Ucze sie tego angielskiego non-stop;)))
Przy okazjii oczekiwania na "ogien" sluchalam cudzych dzieci. No i mam nastepne nowe wyrazenie ktore weszlo mi do osobistego slownika w historycznych okolicznosciach :
It's taking forever!!!!
"Mom" sobie daruje ...
sábado, 7 de novembro de 2009
sexta-feira, 6 de novembro de 2009
Ogien Olimpijski
Wczoraj do naszego miasteczka na kocnu cywilizowanego swiata przybyl ogien olimpijski. Przybyl z jeszcze odleglejszego koncz swiata bo z Northern Teritory.
Ai que emocion! Jak mowia Hiszpanie:)
Wszedl ten zwrot do mojego slownka latem 1998 roku, gdy podczas mojej wizyty na Expo98 okazalo sie ze byl to dzien Hiszpanii i Expo zwizytowal takze Krol No i wlasnie ci "rozemocjonowani" Hiszpanie tak mowili, zwlaszcza Ci, ktorzy widzieli go po raz pierwszy i to na dodatek za granica. Wiec Gdy mi sie przytrafia cos takiego( swoja droga slepej kurze ziarno) to wlasnie cisnie mi sie na usta ta "emocion".
Bardzo pieknie sie uroczystosc niesienia ognia odbyla, torchbearers zmieniali sie co jakies 100 metrow, nie bylo wiec po nich widac zmeczenia;), niespodzianka ( przynajmniej dla mnie byl fakt ze za kazdym razem przy zmienie niosacego byl zapalany nowy znicz. Znicze tez maja bardzo nowoczesny wyglad.
Nie udalo nam sie pojechac az do Mac Donald Island na glowna uroczystosc bo zeby wjechac tam wlasnym samochodem trzeba bylo miec specjalne zaproszenie a na wycieczke autobusem z Lola raczej nikt ochoty nie mial.
Pogoda tez dopisala swiecilo piekne slonko, snieg prawie sie stopil, wiatru jak to w Forcie prawie nie bylo wiec ryzyko "zgasniecia" tez male:)))
Pod tym linkiem znajduje sie Interaktywna mapa podrozy zicza przez Kanade jak dluga i szeroka- w ta z powrotem;)
a tutaj link do igrzysk
nowe slowa
É meu !!! ;)
É minha !!! ;)
To nowe slownictwo Laury Emy zwanej Lola.
Od kogo sie tego nauczyla?
Od rodzenstwa cudownego, ktore walczy o wszystko. Bo zycie to walka o "swoje".
É minha !!! ;)
To nowe slownictwo Laury Emy zwanej Lola.
Od kogo sie tego nauczyla?
Od rodzenstwa cudownego, ktore walczy o wszystko. Bo zycie to walka o "swoje".
quinta-feira, 5 de novembro de 2009
Oil Barons
Jazda na lyzwasz idzie mlodemu coraz lepiej. Nawet juz zaczyna glupoty na tym lodowisku czynic. Podskoki, ostre hamowanie z cieciem lodu ;), jazde do tylu...W kazdym razie juz sie prawie nie przewraca;)
Dyrektorka szkoly zaprosila w ubiegly czwartek przedstawicieli naszego lokalnego klubu aby podzielili sie swoimi umiejetnosciami z mlodzieza. Pieknie sie klub nazywa - OIL BARONS...
O slowo oil potykamy sie codziennie.
quarta-feira, 4 de novembro de 2009
2012
... i przyszedł grudzień 2012 roku. I pojawiła się na niebie asteroida. I zaczęła spadać na Ziemię. I nastał na Ziemi czas paniki: oto koniec świata według kamiennego Kalendarza Majów. I upadła asteroida na kamień z Kalendarzem Majów. I uniósł się w powietrze wielki pył. I rozeszła się wielka fala uderzeniowa. I kiedy pył opadł w miejscu rozbitego kalendarza pojawił się nowy kamień z Kalendarzem Majów, do 32 119 roku. I obok niego ukazał się mniejszy kamień. I napisane było na nim: "Następny kalendarz przysłany będzie dokładnie w ostatnim dniu ważności starego kalendarza. Dziękujemy za korzystanie z naszych kamiennych kalendarzy"...
domingo, 1 de novembro de 2009
Bonanza
Snieg nie przestal padac az do 19H
, uczestnictwo Loli w tej zabawie zostalo calkowicie wykreslone z kalendarza. W najblizszym sasiedztwie dzieci chodzily same, patrzylam tylko na nie z okien i sama przyjmowalam "wizyty". Po pol godzinie Diana miala dosyc, juz ja bolaly nogi, brzuch i przede wszystkim zmarzla. No ale David probowal zrealizowac swoj plan rowerowy mimo tego sniegu prawie po kolana...szybko wrocil...ale wrocil z urobkiem wiec Diana zarzdala ponownego wyjscia. Wiec tym razem poszlam z nimi- to moj pierwszy raz!!!
Juz od dawna bylam pod wrazeniem hojnosci i otwartosci ludzi zamieszkujacych to nasze miasteczko na odludziu, ale dopiero teraz przekonalam sie na jaka to jest skale. Wszyscy byli przygotowani na to swieto, czekali na dzieci z otwartymi drzwiami, czesto nawet pukac nie trzeba bylo nie mowiac juz o wypowiadaniu magicznego zdania"Trick or Treats?" Urobek maja w tym roku potezny. Mam nadzieje ze nie zjedza tego w ciagu najblizszego tygodnia. W kazdym razie pomagamy im na biezaco...zwlaszcza Lola



, uczestnictwo Loli w tej zabawie zostalo calkowicie wykreslone z kalendarza. W najblizszym sasiedztwie dzieci chodzily same, patrzylam tylko na nie z okien i sama przyjmowalam "wizyty". Po pol godzinie Diana miala dosyc, juz ja bolaly nogi, brzuch i przede wszystkim zmarzla. No ale David probowal zrealizowac swoj plan rowerowy mimo tego sniegu prawie po kolana...szybko wrocil...ale wrocil z urobkiem wiec Diana zarzdala ponownego wyjscia. Wiec tym razem poszlam z nimi- to moj pierwszy raz!!!Juz od dawna bylam pod wrazeniem hojnosci i otwartosci ludzi zamieszkujacych to nasze miasteczko na odludziu, ale dopiero teraz przekonalam sie na jaka to jest skale. Wszyscy byli przygotowani na to swieto, czekali na dzieci z otwartymi drzwiami, czesto nawet pukac nie trzeba bylo nie mowiac juz o wypowiadaniu magicznego zdania"Trick or Treats?" Urobek maja w tym roku potezny. Mam nadzieje ze nie zjedza tego w ciagu najblizszego tygodnia. W kazdym razie pomagamy im na biezaco...zwlaszcza Lola



Proba generalna

Po dlugich oczekiwaniach nastal dzien 31 pazdziernika. Przez kilka ostatnich miesiecy rozmawialo sie o tymciagle: jak sie w tym roku zorganizuje "zbior Dobr" bo to nowa dzielnica, a szczegolnie ze duzo ludzi juz tu znamy i nalezaloby ich domy owiedzic.
David odgrazal sie ze bedzie jezdzil rowerwm z bardzo duzym workiem;) Och te dzieci...Po portugalsku jest takie piekne wyrazenie
"ter mais olhos que barriga". No i oczywiscie chca zeby Lola tez troche dla siebie uszarpala sama;) i zeby sie z nia nikt nie musial dzielic!Tylko ze chyba im aura pokrzyzowala plany bo od rana sypie snieg!!!
Mocno sypie, takim powolnym, gestym hollywoodzkim puchem!!! od czasu do czasu zwiewajac to co na dachach pozostalo. Trzeba wiec isc odsniezac zeby i do nas ktos po proszonym przyszedl- bo przygotowani jestesmy na jakies 50sztuk;)))
Diana kostium wymyslila sobie sama, nawet ta papuga na ramieniu to jej pomysl. Jest to specyficzny pirat, ten z Fanclubu SpongeBob'a.
Patrz skarpetki.
A co sie ta Diana tak do mojej dyni przystawia!!!!!
;)No, doszly do jakiegos porozumienia :)
segunda-feira, 26 de outubro de 2009
O wyzszosci okien wychodzacych na Polnoc ;)
Majac okna wychodzace na Polnoc od maja do wrzesnia mozna ogladac wschody i zachody slonca z tego samego miejsca, nie wychodzac z domu.
W czerwcu mozna obserwowac przemieszczenie sie slonca tuz za polnocnym horyzontem
A od pazdziernika do marca mamy zorze. nawet ta, ktora do tej pory dalo sie zaobserwowac byla piekna, mimo ze to dopiero 2 stopien w 10 stopniowej skali. Czekamy na wiecej.
Jak na razie, co noc mamy gorejacy, pulsujacy horyzont. Czerwono pomaranczowy lub rozowo zolty. Niestety cisnienie jest dosc niskie i zachmurzone niebo nie pozwala na satysfakcjonujace obserwacje. Ale ona ciagle swieci.
Autokary, ktore woza pracownikow do fabryk na Polnocy maja teraz na wyswietlaczu napisane-Aurora:)
Gdy ona naprawde swieci pelnym blaskiem to naprawde musi byc niesamowity widok- ten kosmiczny krajobraz kopalni odkrywkowej z najwiekszymi na ziemi maszynami pracujacymi w nocy nonstop a nad nimi to przepiekne zjawisko swietlne. Warte zobaczenia, tylko ze niestety w srodku zimy i w srodku nocy postrannych tam nie wpuszczaja.
W czerwcu mozna obserwowac przemieszczenie sie slonca tuz za polnocnym horyzontem
A od pazdziernika do marca mamy zorze. nawet ta, ktora do tej pory dalo sie zaobserwowac byla piekna, mimo ze to dopiero 2 stopien w 10 stopniowej skali. Czekamy na wiecej.
Jak na razie, co noc mamy gorejacy, pulsujacy horyzont. Czerwono pomaranczowy lub rozowo zolty. Niestety cisnienie jest dosc niskie i zachmurzone niebo nie pozwala na satysfakcjonujace obserwacje. Ale ona ciagle swieci.
Autokary, ktore woza pracownikow do fabryk na Polnocy maja teraz na wyswietlaczu napisane-Aurora:)
Gdy ona naprawde swieci pelnym blaskiem to naprawde musi byc niesamowity widok- ten kosmiczny krajobraz kopalni odkrywkowej z najwiekszymi na ziemi maszynami pracujacymi w nocy nonstop a nad nimi to przepiekne zjawisko swietlne. Warte zobaczenia, tylko ze niestety w srodku zimy i w srodku nocy postrannych tam nie wpuszczaja.
quarta-feira, 21 de outubro de 2009
List do dziecka ;)
Pisza do Ciebie tych pora linijek, żebyś wiedzioł, że do Ciebie pisza. Jak tyn list dostaniesz, to znaczy że do Ciebie doszed. Jak go niy dostaniesz, to mi dej znać, to go wysla jeszcze roz. Pisza do Ciebie po mału, bo wiym, że niy umisz szybko czytać. Niydowno tata przeczytoł w jakiś gazecie, że nojwiyncy wypadków się zdarzo kilometer od doma, wiync przeprowadzili my sie trocha dali. Mieszkomy teroz w fajnyj chałupce. Jest tu pralka, choć niy jestech pewno, czy sie niy zepsuła. Wczoraj wciepłach do ni pranie, pociagłach tyn sznurek i pranie kajs wsiąkło. Ale przeciyz sie z tego powodu niy powiesza... Pogoda niy jes nojgorszo. W zeszłym tydźniu lolo ino dwa razy. Za piyrszym razym trzi dni, a za drugim cztyry. Co do jakli, kiero chciołes, to ujek Pietrek powiedzioł, że jak Ci ją posla z kneflami, to bydzie dużo kosztować, bo knefle są ciynzkie. Bezto oderwałach te knefle i wsadziłach do kapsy. Tata dostoł robota. Jest dumny jak pow, bo mo pod sobom jakieś pjyncset osób. Wysiywo trowa na cmyntorzu. Twoja siostra, Julka, kiero wyszła za maż, w końcu urodziła. Niy znomy jeszcze płci, wiync Ci niy powiym, czy jestes ujkym, czy ciotką.Jak to bydzie dziołszka, Twoja siostra chce ja nazwac po mie. Ino to bydzie dziwne - godać na swoja cera ,,mama". Gorzyj jes z Twojim bratym, Jankym.Zamknął samochód i zostawił w srodku kluczyki.Musioł iść do dom po drugi komplet, żeby nos wyciagnać ze środka. Jak się bydziesz widzioł z Gocha, pozdrów ją łode mie, a jak niy, to ji nic nie godej. Twoja mamula Dusia. PS.Chciałach Ci wsadzić do listu pora złotych, ale już zakleiłach koperta.!!! pa
quinta-feira, 15 de outubro de 2009
cztery pory roku_ Jesien
Wlasciwie to snieg padal od poltora tygodnia...a dzisiaj w nocy po prostu spadl no i mamy zime, jesienia, liscie wszyskie (zielone) wisza na drzewach, odpada wiec problem grabienia( heheeh nie mam grabi) przeciez nikt sniegu grabil nie bedzie ;)
nie udalo mi sie tez skosic trawy przed zima...ciekawe czy beda jakies tego konsekwencje na wiosne? ale co ja sie bede wiosna przejmowac?przeciez to dopiero za jakies 10 miesiecy;)
Snieg, ktory upadl w nocy ma konsystencje bitej smietany, bo mroz sie skonczyl i temperatury sa raczej pozytywnie przyjemne. Moze dzisiaj jeszcze zniknie...
quarta-feira, 14 de outubro de 2009
odrobina kanadyjskiej histerii
Czy ja juz wspominalam ze w Kanadzie maja plan na kazda ewentualnosc? tutaj na Tsunami . Droga z Victorii do Port Renfrew prowadzi nad samym brzegiem Strait Juan de Fuca. Fiordowe wybrzeze, pozwala tylko na chwile zblizyc sie do brzegu aby zaraz pozniej oddalic nas od niego na wiele kilometrow, ale za kazym razem gdy zblizalismy sie do wody pojawialy sie te znaki; albo to byla evacuation route, albo Tsunami zone.
Najwazniejsze to miec plan!!!!
terça-feira, 13 de outubro de 2009
life is a beach!
Além do mar cruel
E o mar bramindo
Diz que eu fui roubar
A luz sem par
Do teu olhar tão lindo
Vem saber se o mar terá razão
Vem saber se o mar terá razão
Vem cá ver bailar meu coração
Se eu bailar no meu batel
Se eu bailar no meu batel
Não vou ao mar cruel
E nem lhe digo aonde eu fui cantar
Sorrir, bailar, viver, sonhar contigo
Vem saber se o mar terá razão
Vem saber se o mar terá razão
Vem cá ver bailar meu coração
Se eu bailar no meu batel
Se eu bailar no meu batel
Não vou ao mar cruel
E nem lhe digo aonde eu fui cantar
Sorrir, bailar, viver, sonhar contigo
burza w Lizbonie
To burza w Lizbonie 09, o9, 2009,
Most Vasco da Gama, to ostatni obrazek Lizbony, ktory ogladalismy przez okienko samolotu. Most, ktory Sergio codzieienie pokonywal dwa razy, na ktorym odbieral moje telefony.
-dlugo jescze?
-Juz jestem na moscie! jescze 15 minut ok?
Most, ktory tak szybko stal sie nowym- nowoczesnym symbolem tego miasta, za ktorym jednak tesknimy, ja cichutko, Sergio bardzo glosno;) bardzo...
Zdjecia sa piekne i takie dramatyczne, dostalam je od wujka V, nie wiem czy to on je robil, raczej nie ale i tak je sobie przywlaszczylam ;) Jak zreszta wielu innych blogowiczow, bo wystarczy wyguglac sobie trovoada em Lisboa i pokazhja sie na dziesiatkach innych blogow. Bardzo Cie autorze przepraszam, ale gdzies je musiales umiescic ze az tak zostaly rozpowszechnione. Gdy wroce do Lx zaprosze Cie na kawe ok? Thanks!!!
spadajmy stad
15 wrzesnia, gesi stwierdzily ze nie ma na co czekac, nalezy uformowac klucz i w droge-mimo ze lato jeszcze takie piekne. Troche nas ten gegot przestraszyl z samego rana, bo wszystkie na raz poczuly zew i wybraly sie w droge. Klucze nie bardzo sie chcialy formowac, kilku liderow chyba walczylo o wladze. W ciagu kilku godzin obserwcjii widzielismy tysiace gesi kanadyjskich udajacych sie na Poludnie. Moneta jednodolarowa ( kanadyjska) z jednej strony ma krolowa Elzbiete, a z drugiej wlasnie ges-pieszczotliwie nazywana jest loonie;)- moneta oczywiscie;)
quinta-feira, 8 de outubro de 2009
emigracja
Facet dostał się do nieba i po paru dniach, mocno rozczarowany idzie do Św.Piotra na skargę:
- czy to już wszystko, co ma mnie spotkać po uczciwym życiu, czy nic więcej nie będzie się działo, tylko te pienia anielskie i nudy na pudy?
- No nie, mówi Św.Piotr, co jakiś czas mamy wycieczki. Najbliższa będzie w przyszłą sobotę, do piekła.
Facet nie mógł się doczekać soboty, zapisał się i pojechał.
W piekle nie wierzył własnym oczom: jak w Monte Carlo - ruletka się kreci, panienki piękne, trunki się leja, a na scenie jazzik przygrywa...
Wrócił napalony i mówi do Św.Piotra, ze postanowił przenieść się na stale.
- Owszem, jest to możliwe, odrzekł mu Piotr, ale tylko raz. Jeśli podejmiesz taka decyzje, to nie ma już powrotu.
- Nie ma sprawy, mówi facet, jestem zdecydowany na 100%.
Odtransportowali go do piekła, wchodzi i cóż widzi? - kotły, smoła, jęki, łańcuchy...
Leci zdenerwowany do Lucyfera, opisuje co widział na wycieczce, a co zastał teraz...
A diabeł mu na to:
- Widzisz kochany, bo co innego TURYSTYKA, a co innego EMIGRACJA...!
- czy to już wszystko, co ma mnie spotkać po uczciwym życiu, czy nic więcej nie będzie się działo, tylko te pienia anielskie i nudy na pudy?
- No nie, mówi Św.Piotr, co jakiś czas mamy wycieczki. Najbliższa będzie w przyszłą sobotę, do piekła.
Facet nie mógł się doczekać soboty, zapisał się i pojechał.
W piekle nie wierzył własnym oczom: jak w Monte Carlo - ruletka się kreci, panienki piękne, trunki się leja, a na scenie jazzik przygrywa...
Wrócił napalony i mówi do Św.Piotra, ze postanowił przenieść się na stale.
- Owszem, jest to możliwe, odrzekł mu Piotr, ale tylko raz. Jeśli podejmiesz taka decyzje, to nie ma już powrotu.
- Nie ma sprawy, mówi facet, jestem zdecydowany na 100%.
Odtransportowali go do piekła, wchodzi i cóż widzi? - kotły, smoła, jęki, łańcuchy...
Leci zdenerwowany do Lucyfera, opisuje co widział na wycieczce, a co zastał teraz...
A diabeł mu na to:
- Widzisz kochany, bo co innego TURYSTYKA, a co innego EMIGRACJA...!
kapusniaczek
Gdy pada kapusniaczek to tak jakby wilgoc sie materializowala w formie drobnego deszczu, wiec dzisiaj u nas padal sniezny kapusniaczek, drobniutki ale bardzo gesty sniezek, zeby go zauwazyc trzeba bylo sie bardzo mocno przygladac ale znak po sobie zostawial. Dokladnie tak jak kapusniaczek, niby go nie widac a przemoczyc do suchej nitki potrafi .
quarta-feira, 7 de outubro de 2009
znow zima...
Dzisiaj w Forcie zaczal padac snieg...co oznacza ze nie bylo go tylko przez niecale 5 miesiecy. Taki klimat, nalezy polubic...innego wyjscia nie ma.
Ale à propos sniegu...
Ten dzisiejszy to takie grube grudki, raczej szesciany niz kulki, bardzo rzadki, ale mimo to pozostajacy na galeziach swierkow, na furtce, w zaglebienisch chodnika, a ze wiaterek sie dzisiaj zerwal to na jezdni tworzyly sie "sniezne falki" taki goniacy ulica snieg!
Ale à propos sniegu...
Ten dzisiejszy to takie grube grudki, raczej szesciany niz kulki, bardzo rzadki, ale mimo to pozostajacy na galeziach swierkow, na furtce, w zaglebienisch chodnika, a ze wiaterek sie dzisiaj zerwal to na jezdni tworzyly sie "sniezne falki" taki goniacy ulica snieg!
quinta-feira, 1 de outubro de 2009
na dzien dobry
Znow zaczynamy dzien od hymnu...kanadyjskiego oczywiscie
O Canada! our home and native land!
True patriot love in all thy sons command.
With glowing hearts we see thee rise,
The True North strong and free!
From far and wide, O Canada,
we stand on guard for thee.
God keep our land glorious and free!
O Canada, we stand on guard for thee
O Canada, we stand on guard for thee!
Wystarczy ze sie troszke, tylko troszke spoznimy do szkoly i juz stoimy prawie na bacznosc, czapki z glow i tekst o True patriot love ;) Lola ma tendencje nucenia jak sie dla niej spiewa, wiec hymn tez "nuci" a jako ze nagranie puszczane w szkole jest dosc glosne to Lola glosno "nuci":))) na poczatku zamykalam jej buzie, ale teraz juz to olalam, a niech sobie spiewa!!!
A swoja droga, to bardzo ciekawy ten hymn
True patriot love- jeszcze mozna zrozumiec- wszyscy Ci emigranci, po bardzo krotkim czasie naprawde ten kraj kochaja, zwlaszcza jak przyjechali tu z Pakistanu, Filipin, Chin, Indii. I na pewno nie chca wracac. Takich jak my jest tutaj bardzo malo. mamy wrazenie ze emigracja z Europy sie skonczyla. Kanada niedlugo bedzie krajem bardziej przypominajacym Azje a nie jakis inny zachodni kraj. Oczywiscie wcale tego nie krytykuje, to normalne. Postepowanie emigracyjne trawa czasami jakies 5-7 lat, mysle ze ludzie w Europie przez ten czas juz sobiej jakos ulozyli zycie i nawet jak juz te wize dostana to czasmi po prostu juz nie moga wyjechac a Azjaci wyjzdzaja bo Kanada to jednak najlepsze miejsce do zycia. Poznalam niedawna jedna pakistanska rodzine, ktora na wize czekala 6 lat, w miedzyczasie mieszali w Indiach i Austrii ale jak dostali wize to bez zadnego zastanowienia spakowali walizki i przyjechli natychmiast. Jeden kolega Sergia, Koreanczyk czekal na wize 5 lat, w tym czasie rodzia powiekszyla sie o 2 osoby i tez w niczym to nie przeszkodzilo w szybkim pakowaniu i przeniesieniu na inny kontynent. A slyszalam o przypadkach Eurpejczykow, ktorzy jednak rezygnuja, bo juz znalezli prace w Holandii, bo juz kupili dom w Anglii, bo dzieci chodza do jakiejs prestizowj szkoly...5 lat to bardzo duzo czasu, a tutaj musieliby zaczynac wszystko od poczatku.
My na nasz work permit czekalsmy prawie 6 miesiecy, a to tylko 2 letnie pozwolenie na prace, ktore moze zostac z byle powodu nieprzedluzone.
Ale mialo byc o hymnie;)
The True North- nie ma watpliwosci ze to Polnoc :) chociaz nalezy uwazac w rozmowie z Kanadyjczykiem przed stwierdzeniem ze oni wszyscy zyja za kolem podbiegunowym- bardzo sa na to wrazliwi.
We stand on guard for thee- no to niby przed kim??? przed kosmitami? no chya ze przed przyjaciolmi z Poludnia-Sergio ostatnio czyta "namietnie" artykuly pewnej amerykanskiej dziennikarki( bardzo konserwatywnej) ,ktora ostrzega Kanadyjczykow, ze jak nie beda sie dobrze sparwowac to Oni- Amerykanie ich najada i zgniota bezlitosnie. Ciekawe na czym ma to dobre sprawowanie polegac?
no i oczywiscie mowa to o "GOD"- co w swietle tego co napisalam o emigracjii nabiera dziwnego znaczenia. Moze jednak powinno sie zmienic liczbe a mnoga?
A teraz wersja francuska, ktora z angielska ma bardzo malo wspolnego ( a moze ja sie nie znam na tlumaczeniu poezjii?)
O Canada! Terre des nos aieux
Ton front est ceint de fleurons glorieux!
car ton bras sait porter l'épée!
Il sait porter la croix!
Ton histore est une épopée
Desplus brilliants exploits,
Et ta valeur, de foi trempée,
Protégera nos foyers et nos droits.
Protégera nos foyers et nos droits.
No nie! La Croix jednak bedzie trudno nagiac no nowej wyznaniowej rzeczywistosci ! To pewnie dlatego prawo imigracyjne w Quebec jest jeczcze bardziej skomplikowane:)))
O Canada! our home and native land!
True patriot love in all thy sons command.
With glowing hearts we see thee rise,
The True North strong and free!
From far and wide, O Canada,
we stand on guard for thee.
God keep our land glorious and free!
O Canada, we stand on guard for thee
O Canada, we stand on guard for thee!
Wystarczy ze sie troszke, tylko troszke spoznimy do szkoly i juz stoimy prawie na bacznosc, czapki z glow i tekst o True patriot love ;) Lola ma tendencje nucenia jak sie dla niej spiewa, wiec hymn tez "nuci" a jako ze nagranie puszczane w szkole jest dosc glosne to Lola glosno "nuci":))) na poczatku zamykalam jej buzie, ale teraz juz to olalam, a niech sobie spiewa!!!
A swoja droga, to bardzo ciekawy ten hymn
True patriot love- jeszcze mozna zrozumiec- wszyscy Ci emigranci, po bardzo krotkim czasie naprawde ten kraj kochaja, zwlaszcza jak przyjechali tu z Pakistanu, Filipin, Chin, Indii. I na pewno nie chca wracac. Takich jak my jest tutaj bardzo malo. mamy wrazenie ze emigracja z Europy sie skonczyla. Kanada niedlugo bedzie krajem bardziej przypominajacym Azje a nie jakis inny zachodni kraj. Oczywiscie wcale tego nie krytykuje, to normalne. Postepowanie emigracyjne trawa czasami jakies 5-7 lat, mysle ze ludzie w Europie przez ten czas juz sobiej jakos ulozyli zycie i nawet jak juz te wize dostana to czasmi po prostu juz nie moga wyjechac a Azjaci wyjzdzaja bo Kanada to jednak najlepsze miejsce do zycia. Poznalam niedawna jedna pakistanska rodzine, ktora na wize czekala 6 lat, w miedzyczasie mieszali w Indiach i Austrii ale jak dostali wize to bez zadnego zastanowienia spakowali walizki i przyjechli natychmiast. Jeden kolega Sergia, Koreanczyk czekal na wize 5 lat, w tym czasie rodzia powiekszyla sie o 2 osoby i tez w niczym to nie przeszkodzilo w szybkim pakowaniu i przeniesieniu na inny kontynent. A slyszalam o przypadkach Eurpejczykow, ktorzy jednak rezygnuja, bo juz znalezli prace w Holandii, bo juz kupili dom w Anglii, bo dzieci chodza do jakiejs prestizowj szkoly...5 lat to bardzo duzo czasu, a tutaj musieliby zaczynac wszystko od poczatku.
My na nasz work permit czekalsmy prawie 6 miesiecy, a to tylko 2 letnie pozwolenie na prace, ktore moze zostac z byle powodu nieprzedluzone.
Ale mialo byc o hymnie;)
The True North- nie ma watpliwosci ze to Polnoc :) chociaz nalezy uwazac w rozmowie z Kanadyjczykiem przed stwierdzeniem ze oni wszyscy zyja za kolem podbiegunowym- bardzo sa na to wrazliwi.
We stand on guard for thee- no to niby przed kim??? przed kosmitami? no chya ze przed przyjaciolmi z Poludnia-Sergio ostatnio czyta "namietnie" artykuly pewnej amerykanskiej dziennikarki( bardzo konserwatywnej) ,ktora ostrzega Kanadyjczykow, ze jak nie beda sie dobrze sparwowac to Oni- Amerykanie ich najada i zgniota bezlitosnie. Ciekawe na czym ma to dobre sprawowanie polegac?
no i oczywiscie mowa to o "GOD"- co w swietle tego co napisalam o emigracjii nabiera dziwnego znaczenia. Moze jednak powinno sie zmienic liczbe a mnoga?
A teraz wersja francuska, ktora z angielska ma bardzo malo wspolnego ( a moze ja sie nie znam na tlumaczeniu poezjii?)
O Canada! Terre des nos aieux
Ton front est ceint de fleurons glorieux!
car ton bras sait porter l'épée!
Il sait porter la croix!
Ton histore est une épopée
Desplus brilliants exploits,
Et ta valeur, de foi trempée,
Protégera nos foyers et nos droits.
Protégera nos foyers et nos droits.
No nie! La Croix jednak bedzie trudno nagiac no nowej wyznaniowej rzeczywistosci ! To pewnie dlatego prawo imigracyjne w Quebec jest jeczcze bardziej skomplikowane:)))
quarta-feira, 30 de setembro de 2009
11 lat temu
11 lat temu o takiej pieknej godzinie rodzilam:)
A dzisiaj netuje.
Efekt bolow porodowych zasypia w pokoju obok...wypasiony byczek jak zawsze. W prezencie od taty dostal elektryczna gitare, ciekawe kiedy mu ja rozbije (ja) o najblizsza latarnie?
A dzisiaj netuje.
Efekt bolow porodowych zasypia w pokoju obok...wypasiony byczek jak zawsze. W prezencie od taty dostal elektryczna gitare, ciekawe kiedy mu ja rozbije (ja) o najblizsza latarnie?
quinta-feira, 17 de setembro de 2009
Lalki
Mowilamkiedys ze moja diana lalkami sie nie bawi...a coz to za oszczerstwo straszne! Oczywiscie ze sie bawi lalkami. A zdjecia powyzej to dowody niezbite. A ze lalki troche inne niz klasyczne
A w jakim porzadku stoja...to juz jest znak markowy mojej Diany
Plaza w Forcie M
To zdjecia z Sierpnia. Dzieciom bardzo sie podobalo. To taka troszke inna koncepcja plazy. Zamisat basenu, natryski, woda troszke zimna, ale za to czysta, ciagle nowa, w roznym stopniu "rozpylenia" co jest dosc przyjemne zwlaszcza w gorace, bezwietrzne dni...szkoda tylko ze tak niewiele tych goracych dni mielismy;)

Public Library
Ulubione ksiazki w publicznej bibliotece w Forcie M. szkoda ze tylko dwa tomu, chetnie rozgrzeszylabym sie z czytania calej sagi. mam wyrzuty sumienia jesli chodzi o czytanie po polsku bo powinnam sie przeciez uczyc. A czytanie po angielsku sprawia mi taka sama przyjemnosc jak czytanie w kazdym innym znanym mi jezyku wiec jednak na czytanie po raz piaty tej samej ksiazki...szkoda zycia , takie wielkie zbiory ciekawych ksiazek mozna w naszej bibliotece znalezc. A Public Library w Forcie jest miejscem cudownym. Ale o tym napisze innym razem.
quarta-feira, 16 de setembro de 2009
Autumn
Przyszla do mnie dzisiaj Autumn, i niesmialo zapukala do drzwi. I to wcale nie jest metafora.
Dopiero jak jej babcia powiedziala "Like a season" zrozumialam jak dziewczynka ma na imie;)
troche mnie to jeszcze zaskakuje, mimo ze przeciez wiem jakim imieniem mozna w Ameryce dziecko "przyozdobic". Autumn, akurat jest ladne...ale przy tych imionach Diana czy Laura wydaja sie takie banalne.
Diana zaprzyjaznila sie z nia bez mojej pomocy, po prostu spotkaly sie na chodniku przed jej domem i teraz sie odwiedzaja.Po kim ona to ma? chyba nie po Tacie:) ?
Niestety nie da sie ukryc ze wizyta Autumn w naszym domu zbiegla sie z nadejsciem jej
"wiekszej " imienniczki.
ta w przeciwienstwie do Wiosny nie spoznila sie wcale.
Drzewa zolkna, liscie leca, dni staja sie krotkie i bardzo czesto mroczne no i niestety robi sie zimno.
Dopiero jak jej babcia powiedziala "Like a season" zrozumialam jak dziewczynka ma na imie;)
troche mnie to jeszcze zaskakuje, mimo ze przeciez wiem jakim imieniem mozna w Ameryce dziecko "przyozdobic". Autumn, akurat jest ladne...ale przy tych imionach Diana czy Laura wydaja sie takie banalne.
Diana zaprzyjaznila sie z nia bez mojej pomocy, po prostu spotkaly sie na chodniku przed jej domem i teraz sie odwiedzaja.Po kim ona to ma? chyba nie po Tacie:) ?
Niestety nie da sie ukryc ze wizyta Autumn w naszym domu zbiegla sie z nadejsciem jej
"wiekszej " imienniczki.
ta w przeciwienstwie do Wiosny nie spoznila sie wcale.
Drzewa zolkna, liscie leca, dni staja sie krotkie i bardzo czesto mroczne no i niestety robi sie zimno.
Subscrever:
Mensagens (Atom)


+of+november2009-+torch+029.jpg)

























