Majac okna wychodzace na Polnoc od maja do wrzesnia mozna ogladac wschody i zachody slonca z tego samego miejsca, nie wychodzac z domu.
W czerwcu mozna obserwowac przemieszczenie sie slonca tuz za polnocnym horyzontem
A od pazdziernika do marca mamy zorze. nawet ta, ktora do tej pory dalo sie zaobserwowac byla piekna, mimo ze to dopiero 2 stopien w 10 stopniowej skali. Czekamy na wiecej.
Jak na razie, co noc mamy gorejacy, pulsujacy horyzont. Czerwono pomaranczowy lub rozowo zolty. Niestety cisnienie jest dosc niskie i zachmurzone niebo nie pozwala na satysfakcjonujace obserwacje. Ale ona ciagle swieci.
Autokary, ktore woza pracownikow do fabryk na Polnocy maja teraz na wyswietlaczu napisane-Aurora:)
Gdy ona naprawde swieci pelnym blaskiem to naprawde musi byc niesamowity widok- ten kosmiczny krajobraz kopalni odkrywkowej z najwiekszymi na ziemi maszynami pracujacymi w nocy nonstop a nad nimi to przepiekne zjawisko swietlne. Warte zobaczenia, tylko ze niestety w srodku zimy i w srodku nocy postrannych tam nie wpuszczaja.
segunda-feira, 26 de outubro de 2009
quarta-feira, 21 de outubro de 2009
List do dziecka ;)
Pisza do Ciebie tych pora linijek, żebyś wiedzioł, że do Ciebie pisza. Jak tyn list dostaniesz, to znaczy że do Ciebie doszed. Jak go niy dostaniesz, to mi dej znać, to go wysla jeszcze roz. Pisza do Ciebie po mału, bo wiym, że niy umisz szybko czytać. Niydowno tata przeczytoł w jakiś gazecie, że nojwiyncy wypadków się zdarzo kilometer od doma, wiync przeprowadzili my sie trocha dali. Mieszkomy teroz w fajnyj chałupce. Jest tu pralka, choć niy jestech pewno, czy sie niy zepsuła. Wczoraj wciepłach do ni pranie, pociagłach tyn sznurek i pranie kajs wsiąkło. Ale przeciyz sie z tego powodu niy powiesza... Pogoda niy jes nojgorszo. W zeszłym tydźniu lolo ino dwa razy. Za piyrszym razym trzi dni, a za drugim cztyry. Co do jakli, kiero chciołes, to ujek Pietrek powiedzioł, że jak Ci ją posla z kneflami, to bydzie dużo kosztować, bo knefle są ciynzkie. Bezto oderwałach te knefle i wsadziłach do kapsy. Tata dostoł robota. Jest dumny jak pow, bo mo pod sobom jakieś pjyncset osób. Wysiywo trowa na cmyntorzu. Twoja siostra, Julka, kiero wyszła za maż, w końcu urodziła. Niy znomy jeszcze płci, wiync Ci niy powiym, czy jestes ujkym, czy ciotką.Jak to bydzie dziołszka, Twoja siostra chce ja nazwac po mie. Ino to bydzie dziwne - godać na swoja cera ,,mama". Gorzyj jes z Twojim bratym, Jankym.Zamknął samochód i zostawił w srodku kluczyki.Musioł iść do dom po drugi komplet, żeby nos wyciagnać ze środka. Jak się bydziesz widzioł z Gocha, pozdrów ją łode mie, a jak niy, to ji nic nie godej. Twoja mamula Dusia. PS.Chciałach Ci wsadzić do listu pora złotych, ale już zakleiłach koperta.!!! pa
quinta-feira, 15 de outubro de 2009
cztery pory roku_ Jesien
Wlasciwie to snieg padal od poltora tygodnia...a dzisiaj w nocy po prostu spadl no i mamy zime, jesienia, liscie wszyskie (zielone) wisza na drzewach, odpada wiec problem grabienia( heheeh nie mam grabi) przeciez nikt sniegu grabil nie bedzie ;)
nie udalo mi sie tez skosic trawy przed zima...ciekawe czy beda jakies tego konsekwencje na wiosne? ale co ja sie bede wiosna przejmowac?przeciez to dopiero za jakies 10 miesiecy;)
Snieg, ktory upadl w nocy ma konsystencje bitej smietany, bo mroz sie skonczyl i temperatury sa raczej pozytywnie przyjemne. Moze dzisiaj jeszcze zniknie...
quarta-feira, 14 de outubro de 2009
odrobina kanadyjskiej histerii
Czy ja juz wspominalam ze w Kanadzie maja plan na kazda ewentualnosc? tutaj na Tsunami . Droga z Victorii do Port Renfrew prowadzi nad samym brzegiem Strait Juan de Fuca. Fiordowe wybrzeze, pozwala tylko na chwile zblizyc sie do brzegu aby zaraz pozniej oddalic nas od niego na wiele kilometrow, ale za kazym razem gdy zblizalismy sie do wody pojawialy sie te znaki; albo to byla evacuation route, albo Tsunami zone.
Najwazniejsze to miec plan!!!!
terça-feira, 13 de outubro de 2009
life is a beach!
Além do mar cruel
E o mar bramindo
Diz que eu fui roubar
A luz sem par
Do teu olhar tão lindo
Vem saber se o mar terá razão
Vem saber se o mar terá razão
Vem cá ver bailar meu coração
Se eu bailar no meu batel
Se eu bailar no meu batel
Não vou ao mar cruel
E nem lhe digo aonde eu fui cantar
Sorrir, bailar, viver, sonhar contigo
Vem saber se o mar terá razão
Vem saber se o mar terá razão
Vem cá ver bailar meu coração
Se eu bailar no meu batel
Se eu bailar no meu batel
Não vou ao mar cruel
E nem lhe digo aonde eu fui cantar
Sorrir, bailar, viver, sonhar contigo
burza w Lizbonie
To burza w Lizbonie 09, o9, 2009,
Most Vasco da Gama, to ostatni obrazek Lizbony, ktory ogladalismy przez okienko samolotu. Most, ktory Sergio codzieienie pokonywal dwa razy, na ktorym odbieral moje telefony.
-dlugo jescze?
-Juz jestem na moscie! jescze 15 minut ok?
Most, ktory tak szybko stal sie nowym- nowoczesnym symbolem tego miasta, za ktorym jednak tesknimy, ja cichutko, Sergio bardzo glosno;) bardzo...
Zdjecia sa piekne i takie dramatyczne, dostalam je od wujka V, nie wiem czy to on je robil, raczej nie ale i tak je sobie przywlaszczylam ;) Jak zreszta wielu innych blogowiczow, bo wystarczy wyguglac sobie trovoada em Lisboa i pokazhja sie na dziesiatkach innych blogow. Bardzo Cie autorze przepraszam, ale gdzies je musiales umiescic ze az tak zostaly rozpowszechnione. Gdy wroce do Lx zaprosze Cie na kawe ok? Thanks!!!
spadajmy stad
15 wrzesnia, gesi stwierdzily ze nie ma na co czekac, nalezy uformowac klucz i w droge-mimo ze lato jeszcze takie piekne. Troche nas ten gegot przestraszyl z samego rana, bo wszystkie na raz poczuly zew i wybraly sie w droge. Klucze nie bardzo sie chcialy formowac, kilku liderow chyba walczylo o wladze. W ciagu kilku godzin obserwcjii widzielismy tysiace gesi kanadyjskich udajacych sie na Poludnie. Moneta jednodolarowa ( kanadyjska) z jednej strony ma krolowa Elzbiete, a z drugiej wlasnie ges-pieszczotliwie nazywana jest loonie;)- moneta oczywiscie;)
quinta-feira, 8 de outubro de 2009
emigracja
Facet dostał się do nieba i po paru dniach, mocno rozczarowany idzie do Św.Piotra na skargę:
- czy to już wszystko, co ma mnie spotkać po uczciwym życiu, czy nic więcej nie będzie się działo, tylko te pienia anielskie i nudy na pudy?
- No nie, mówi Św.Piotr, co jakiś czas mamy wycieczki. Najbliższa będzie w przyszłą sobotę, do piekła.
Facet nie mógł się doczekać soboty, zapisał się i pojechał.
W piekle nie wierzył własnym oczom: jak w Monte Carlo - ruletka się kreci, panienki piękne, trunki się leja, a na scenie jazzik przygrywa...
Wrócił napalony i mówi do Św.Piotra, ze postanowił przenieść się na stale.
- Owszem, jest to możliwe, odrzekł mu Piotr, ale tylko raz. Jeśli podejmiesz taka decyzje, to nie ma już powrotu.
- Nie ma sprawy, mówi facet, jestem zdecydowany na 100%.
Odtransportowali go do piekła, wchodzi i cóż widzi? - kotły, smoła, jęki, łańcuchy...
Leci zdenerwowany do Lucyfera, opisuje co widział na wycieczce, a co zastał teraz...
A diabeł mu na to:
- Widzisz kochany, bo co innego TURYSTYKA, a co innego EMIGRACJA...!
- czy to już wszystko, co ma mnie spotkać po uczciwym życiu, czy nic więcej nie będzie się działo, tylko te pienia anielskie i nudy na pudy?
- No nie, mówi Św.Piotr, co jakiś czas mamy wycieczki. Najbliższa będzie w przyszłą sobotę, do piekła.
Facet nie mógł się doczekać soboty, zapisał się i pojechał.
W piekle nie wierzył własnym oczom: jak w Monte Carlo - ruletka się kreci, panienki piękne, trunki się leja, a na scenie jazzik przygrywa...
Wrócił napalony i mówi do Św.Piotra, ze postanowił przenieść się na stale.
- Owszem, jest to możliwe, odrzekł mu Piotr, ale tylko raz. Jeśli podejmiesz taka decyzje, to nie ma już powrotu.
- Nie ma sprawy, mówi facet, jestem zdecydowany na 100%.
Odtransportowali go do piekła, wchodzi i cóż widzi? - kotły, smoła, jęki, łańcuchy...
Leci zdenerwowany do Lucyfera, opisuje co widział na wycieczce, a co zastał teraz...
A diabeł mu na to:
- Widzisz kochany, bo co innego TURYSTYKA, a co innego EMIGRACJA...!
kapusniaczek
Gdy pada kapusniaczek to tak jakby wilgoc sie materializowala w formie drobnego deszczu, wiec dzisiaj u nas padal sniezny kapusniaczek, drobniutki ale bardzo gesty sniezek, zeby go zauwazyc trzeba bylo sie bardzo mocno przygladac ale znak po sobie zostawial. Dokladnie tak jak kapusniaczek, niby go nie widac a przemoczyc do suchej nitki potrafi .
quarta-feira, 7 de outubro de 2009
znow zima...
Dzisiaj w Forcie zaczal padac snieg...co oznacza ze nie bylo go tylko przez niecale 5 miesiecy. Taki klimat, nalezy polubic...innego wyjscia nie ma.
Ale à propos sniegu...
Ten dzisiejszy to takie grube grudki, raczej szesciany niz kulki, bardzo rzadki, ale mimo to pozostajacy na galeziach swierkow, na furtce, w zaglebienisch chodnika, a ze wiaterek sie dzisiaj zerwal to na jezdni tworzyly sie "sniezne falki" taki goniacy ulica snieg!
Ale à propos sniegu...
Ten dzisiejszy to takie grube grudki, raczej szesciany niz kulki, bardzo rzadki, ale mimo to pozostajacy na galeziach swierkow, na furtce, w zaglebienisch chodnika, a ze wiaterek sie dzisiaj zerwal to na jezdni tworzyly sie "sniezne falki" taki goniacy ulica snieg!
quinta-feira, 1 de outubro de 2009
na dzien dobry
Znow zaczynamy dzien od hymnu...kanadyjskiego oczywiscie
O Canada! our home and native land!
True patriot love in all thy sons command.
With glowing hearts we see thee rise,
The True North strong and free!
From far and wide, O Canada,
we stand on guard for thee.
God keep our land glorious and free!
O Canada, we stand on guard for thee
O Canada, we stand on guard for thee!
Wystarczy ze sie troszke, tylko troszke spoznimy do szkoly i juz stoimy prawie na bacznosc, czapki z glow i tekst o True patriot love ;) Lola ma tendencje nucenia jak sie dla niej spiewa, wiec hymn tez "nuci" a jako ze nagranie puszczane w szkole jest dosc glosne to Lola glosno "nuci":))) na poczatku zamykalam jej buzie, ale teraz juz to olalam, a niech sobie spiewa!!!
A swoja droga, to bardzo ciekawy ten hymn
True patriot love- jeszcze mozna zrozumiec- wszyscy Ci emigranci, po bardzo krotkim czasie naprawde ten kraj kochaja, zwlaszcza jak przyjechali tu z Pakistanu, Filipin, Chin, Indii. I na pewno nie chca wracac. Takich jak my jest tutaj bardzo malo. mamy wrazenie ze emigracja z Europy sie skonczyla. Kanada niedlugo bedzie krajem bardziej przypominajacym Azje a nie jakis inny zachodni kraj. Oczywiscie wcale tego nie krytykuje, to normalne. Postepowanie emigracyjne trawa czasami jakies 5-7 lat, mysle ze ludzie w Europie przez ten czas juz sobiej jakos ulozyli zycie i nawet jak juz te wize dostana to czasmi po prostu juz nie moga wyjechac a Azjaci wyjzdzaja bo Kanada to jednak najlepsze miejsce do zycia. Poznalam niedawna jedna pakistanska rodzine, ktora na wize czekala 6 lat, w miedzyczasie mieszali w Indiach i Austrii ale jak dostali wize to bez zadnego zastanowienia spakowali walizki i przyjechli natychmiast. Jeden kolega Sergia, Koreanczyk czekal na wize 5 lat, w tym czasie rodzia powiekszyla sie o 2 osoby i tez w niczym to nie przeszkodzilo w szybkim pakowaniu i przeniesieniu na inny kontynent. A slyszalam o przypadkach Eurpejczykow, ktorzy jednak rezygnuja, bo juz znalezli prace w Holandii, bo juz kupili dom w Anglii, bo dzieci chodza do jakiejs prestizowj szkoly...5 lat to bardzo duzo czasu, a tutaj musieliby zaczynac wszystko od poczatku.
My na nasz work permit czekalsmy prawie 6 miesiecy, a to tylko 2 letnie pozwolenie na prace, ktore moze zostac z byle powodu nieprzedluzone.
Ale mialo byc o hymnie;)
The True North- nie ma watpliwosci ze to Polnoc :) chociaz nalezy uwazac w rozmowie z Kanadyjczykiem przed stwierdzeniem ze oni wszyscy zyja za kolem podbiegunowym- bardzo sa na to wrazliwi.
We stand on guard for thee- no to niby przed kim??? przed kosmitami? no chya ze przed przyjaciolmi z Poludnia-Sergio ostatnio czyta "namietnie" artykuly pewnej amerykanskiej dziennikarki( bardzo konserwatywnej) ,ktora ostrzega Kanadyjczykow, ze jak nie beda sie dobrze sparwowac to Oni- Amerykanie ich najada i zgniota bezlitosnie. Ciekawe na czym ma to dobre sprawowanie polegac?
no i oczywiscie mowa to o "GOD"- co w swietle tego co napisalam o emigracjii nabiera dziwnego znaczenia. Moze jednak powinno sie zmienic liczbe a mnoga?
A teraz wersja francuska, ktora z angielska ma bardzo malo wspolnego ( a moze ja sie nie znam na tlumaczeniu poezjii?)
O Canada! Terre des nos aieux
Ton front est ceint de fleurons glorieux!
car ton bras sait porter l'épée!
Il sait porter la croix!
Ton histore est une épopée
Desplus brilliants exploits,
Et ta valeur, de foi trempée,
Protégera nos foyers et nos droits.
Protégera nos foyers et nos droits.
No nie! La Croix jednak bedzie trudno nagiac no nowej wyznaniowej rzeczywistosci ! To pewnie dlatego prawo imigracyjne w Quebec jest jeczcze bardziej skomplikowane:)))
O Canada! our home and native land!
True patriot love in all thy sons command.
With glowing hearts we see thee rise,
The True North strong and free!
From far and wide, O Canada,
we stand on guard for thee.
God keep our land glorious and free!
O Canada, we stand on guard for thee
O Canada, we stand on guard for thee!
Wystarczy ze sie troszke, tylko troszke spoznimy do szkoly i juz stoimy prawie na bacznosc, czapki z glow i tekst o True patriot love ;) Lola ma tendencje nucenia jak sie dla niej spiewa, wiec hymn tez "nuci" a jako ze nagranie puszczane w szkole jest dosc glosne to Lola glosno "nuci":))) na poczatku zamykalam jej buzie, ale teraz juz to olalam, a niech sobie spiewa!!!
A swoja droga, to bardzo ciekawy ten hymn
True patriot love- jeszcze mozna zrozumiec- wszyscy Ci emigranci, po bardzo krotkim czasie naprawde ten kraj kochaja, zwlaszcza jak przyjechali tu z Pakistanu, Filipin, Chin, Indii. I na pewno nie chca wracac. Takich jak my jest tutaj bardzo malo. mamy wrazenie ze emigracja z Europy sie skonczyla. Kanada niedlugo bedzie krajem bardziej przypominajacym Azje a nie jakis inny zachodni kraj. Oczywiscie wcale tego nie krytykuje, to normalne. Postepowanie emigracyjne trawa czasami jakies 5-7 lat, mysle ze ludzie w Europie przez ten czas juz sobiej jakos ulozyli zycie i nawet jak juz te wize dostana to czasmi po prostu juz nie moga wyjechac a Azjaci wyjzdzaja bo Kanada to jednak najlepsze miejsce do zycia. Poznalam niedawna jedna pakistanska rodzine, ktora na wize czekala 6 lat, w miedzyczasie mieszali w Indiach i Austrii ale jak dostali wize to bez zadnego zastanowienia spakowali walizki i przyjechli natychmiast. Jeden kolega Sergia, Koreanczyk czekal na wize 5 lat, w tym czasie rodzia powiekszyla sie o 2 osoby i tez w niczym to nie przeszkodzilo w szybkim pakowaniu i przeniesieniu na inny kontynent. A slyszalam o przypadkach Eurpejczykow, ktorzy jednak rezygnuja, bo juz znalezli prace w Holandii, bo juz kupili dom w Anglii, bo dzieci chodza do jakiejs prestizowj szkoly...5 lat to bardzo duzo czasu, a tutaj musieliby zaczynac wszystko od poczatku.
My na nasz work permit czekalsmy prawie 6 miesiecy, a to tylko 2 letnie pozwolenie na prace, ktore moze zostac z byle powodu nieprzedluzone.
Ale mialo byc o hymnie;)
The True North- nie ma watpliwosci ze to Polnoc :) chociaz nalezy uwazac w rozmowie z Kanadyjczykiem przed stwierdzeniem ze oni wszyscy zyja za kolem podbiegunowym- bardzo sa na to wrazliwi.
We stand on guard for thee- no to niby przed kim??? przed kosmitami? no chya ze przed przyjaciolmi z Poludnia-Sergio ostatnio czyta "namietnie" artykuly pewnej amerykanskiej dziennikarki( bardzo konserwatywnej) ,ktora ostrzega Kanadyjczykow, ze jak nie beda sie dobrze sparwowac to Oni- Amerykanie ich najada i zgniota bezlitosnie. Ciekawe na czym ma to dobre sprawowanie polegac?
no i oczywiscie mowa to o "GOD"- co w swietle tego co napisalam o emigracjii nabiera dziwnego znaczenia. Moze jednak powinno sie zmienic liczbe a mnoga?
A teraz wersja francuska, ktora z angielska ma bardzo malo wspolnego ( a moze ja sie nie znam na tlumaczeniu poezjii?)
O Canada! Terre des nos aieux
Ton front est ceint de fleurons glorieux!
car ton bras sait porter l'épée!
Il sait porter la croix!
Ton histore est une épopée
Desplus brilliants exploits,
Et ta valeur, de foi trempée,
Protégera nos foyers et nos droits.
Protégera nos foyers et nos droits.
No nie! La Croix jednak bedzie trudno nagiac no nowej wyznaniowej rzeczywistosci ! To pewnie dlatego prawo imigracyjne w Quebec jest jeczcze bardziej skomplikowane:)))
quarta-feira, 30 de setembro de 2009
11 lat temu
11 lat temu o takiej pieknej godzinie rodzilam:)
A dzisiaj netuje.
Efekt bolow porodowych zasypia w pokoju obok...wypasiony byczek jak zawsze. W prezencie od taty dostal elektryczna gitare, ciekawe kiedy mu ja rozbije (ja) o najblizsza latarnie?
A dzisiaj netuje.
Efekt bolow porodowych zasypia w pokoju obok...wypasiony byczek jak zawsze. W prezencie od taty dostal elektryczna gitare, ciekawe kiedy mu ja rozbije (ja) o najblizsza latarnie?
quinta-feira, 17 de setembro de 2009
Lalki
Mowilamkiedys ze moja diana lalkami sie nie bawi...a coz to za oszczerstwo straszne! Oczywiscie ze sie bawi lalkami. A zdjecia powyzej to dowody niezbite. A ze lalki troche inne niz klasyczne
A w jakim porzadku stoja...to juz jest znak markowy mojej Diany
Plaza w Forcie M
To zdjecia z Sierpnia. Dzieciom bardzo sie podobalo. To taka troszke inna koncepcja plazy. Zamisat basenu, natryski, woda troszke zimna, ale za to czysta, ciagle nowa, w roznym stopniu "rozpylenia" co jest dosc przyjemne zwlaszcza w gorace, bezwietrzne dni...szkoda tylko ze tak niewiele tych goracych dni mielismy;)

Public Library
Ulubione ksiazki w publicznej bibliotece w Forcie M. szkoda ze tylko dwa tomu, chetnie rozgrzeszylabym sie z czytania calej sagi. mam wyrzuty sumienia jesli chodzi o czytanie po polsku bo powinnam sie przeciez uczyc. A czytanie po angielsku sprawia mi taka sama przyjemnosc jak czytanie w kazdym innym znanym mi jezyku wiec jednak na czytanie po raz piaty tej samej ksiazki...szkoda zycia , takie wielkie zbiory ciekawych ksiazek mozna w naszej bibliotece znalezc. A Public Library w Forcie jest miejscem cudownym. Ale o tym napisze innym razem.
quarta-feira, 16 de setembro de 2009
Autumn
Przyszla do mnie dzisiaj Autumn, i niesmialo zapukala do drzwi. I to wcale nie jest metafora.
Dopiero jak jej babcia powiedziala "Like a season" zrozumialam jak dziewczynka ma na imie;)
troche mnie to jeszcze zaskakuje, mimo ze przeciez wiem jakim imieniem mozna w Ameryce dziecko "przyozdobic". Autumn, akurat jest ladne...ale przy tych imionach Diana czy Laura wydaja sie takie banalne.
Diana zaprzyjaznila sie z nia bez mojej pomocy, po prostu spotkaly sie na chodniku przed jej domem i teraz sie odwiedzaja.Po kim ona to ma? chyba nie po Tacie:) ?
Niestety nie da sie ukryc ze wizyta Autumn w naszym domu zbiegla sie z nadejsciem jej
"wiekszej " imienniczki.
ta w przeciwienstwie do Wiosny nie spoznila sie wcale.
Drzewa zolkna, liscie leca, dni staja sie krotkie i bardzo czesto mroczne no i niestety robi sie zimno.
Dopiero jak jej babcia powiedziala "Like a season" zrozumialam jak dziewczynka ma na imie;)
troche mnie to jeszcze zaskakuje, mimo ze przeciez wiem jakim imieniem mozna w Ameryce dziecko "przyozdobic". Autumn, akurat jest ladne...ale przy tych imionach Diana czy Laura wydaja sie takie banalne.
Diana zaprzyjaznila sie z nia bez mojej pomocy, po prostu spotkaly sie na chodniku przed jej domem i teraz sie odwiedzaja.Po kim ona to ma? chyba nie po Tacie:) ?
Niestety nie da sie ukryc ze wizyta Autumn w naszym domu zbiegla sie z nadejsciem jej
"wiekszej " imienniczki.
ta w przeciwienstwie do Wiosny nie spoznila sie wcale.
Drzewa zolkna, liscie leca, dni staja sie krotkie i bardzo czesto mroczne no i niestety robi sie zimno.
sábado, 15 de agosto de 2009
bo zapomne
Chcialabym naprawde prowadzic tego bloga...dla siebie, takie zapiski, zanim mi umknie z glowy, ale jak juz mam chwiele czasu to taaaaak mi sie nie chce.
Slonce swieci piekne, las zielony cieszy oczy, wole sobie posiedziec na krzeselku z pusta glowa z lasem odbijajacym sie od szeroko otwartych oczu...ale sa takie rzeczy ktore przelatuja przez glowe i ktore chcialabym utrwalic zeby nie zapomniec...wlasciwie to bzdurki ale wlasnie takie bzduki skladaja sie na ten inny posmaczek Ameryki...i tak wlasnie teraz przelecialo mi przez glowe co bym chciala zabrac z Kanady do Europy:
1) garage sale- niesamowite, swietne, mozna kupic fajne rzeczy za grosze, dzisiaj kupilam Dianie rower za 10 dol kanadyjskich, to jest mniej niz 8 euro, sprawny, ladny, tani jak sie zepsuje to wywale do smietnika bez zalu...nie mowiac juz o kilku meblach, ktore tez na tych wyprzedazach kupilam;) no i jak my bedziemy sie wyprowadzac bo pewnie to nastapi, to tez takie cos urzadzimy zamiast robic ognisko. W Europie co prawda sa pchle targi, ale to juz jest duzo bardziej klopotliwe dla sprzedajacych, a tutaj trawniczek i juz...
2)Halloween- no moze nie caly, tylko ta czesc z chodzeniem za cukierkami i z dawaniem cukierkow oczywiscie tez.
3) coin laundry- w duzych miastach na kazdym kroku- gdy ktos lubi spedzac wakacje tak jak my czyli caly czas w drodze to w Europie musi zabierac ubrania na 3 tygodnie, albo w polowie drogi miec nocleg u rodzinylub prayjaciol zeby te brudy wyprac, a tutaj prosze: pralnia, wrzucasz monete i masz klopot z glowy. Trzeba przy praniu i suszeniu troszke posiedziec, ale to nawet jest przyjemne jezeli dzieci nad glowa nie wisza. Dlaczego nie ma takich pralni w turystycznych polskich,portugalskich czy hiszpanskich miastach i miasteczkach? Skoro to tutaj komus sie oplaca to pewnie w Europie tez by na tym nie tracili. Tutaj nawet hotele maja ten serwis zeby ich klient po ulicy z brudami nie biegal.
4) koscioly katolickie w takiej formie jak ten w Forcie...ale to juz jest nierealne, na polskim gruncie od razu by sie zmienily w to co wiemy...a w Portugalii zostalyby zasiedlone duchem brazylijskim i tez nie wiele by dalo, ale jezeli nie koscioly cale to chociaz "cry room" specjalna, wydzielona czesc dla matek z malymi dziecmi-My wszystko doskonale widzimy i slyszymy a nas nikt nie slyszy...i wtedy ksiadz moze sobie pogadac nawet z godzine.
To na razie tyle...jak mi cos jeszcze do glowy wpadnie to bede sobie ten watek uzupelniac.
Slonce swieci piekne, las zielony cieszy oczy, wole sobie posiedziec na krzeselku z pusta glowa z lasem odbijajacym sie od szeroko otwartych oczu...ale sa takie rzeczy ktore przelatuja przez glowe i ktore chcialabym utrwalic zeby nie zapomniec...wlasciwie to bzdurki ale wlasnie takie bzduki skladaja sie na ten inny posmaczek Ameryki...i tak wlasnie teraz przelecialo mi przez glowe co bym chciala zabrac z Kanady do Europy:
1) garage sale- niesamowite, swietne, mozna kupic fajne rzeczy za grosze, dzisiaj kupilam Dianie rower za 10 dol kanadyjskich, to jest mniej niz 8 euro, sprawny, ladny, tani jak sie zepsuje to wywale do smietnika bez zalu...nie mowiac juz o kilku meblach, ktore tez na tych wyprzedazach kupilam;) no i jak my bedziemy sie wyprowadzac bo pewnie to nastapi, to tez takie cos urzadzimy zamiast robic ognisko. W Europie co prawda sa pchle targi, ale to juz jest duzo bardziej klopotliwe dla sprzedajacych, a tutaj trawniczek i juz...
2)Halloween- no moze nie caly, tylko ta czesc z chodzeniem za cukierkami i z dawaniem cukierkow oczywiscie tez.
3) coin laundry- w duzych miastach na kazdym kroku- gdy ktos lubi spedzac wakacje tak jak my czyli caly czas w drodze to w Europie musi zabierac ubrania na 3 tygodnie, albo w polowie drogi miec nocleg u rodzinylub prayjaciol zeby te brudy wyprac, a tutaj prosze: pralnia, wrzucasz monete i masz klopot z glowy. Trzeba przy praniu i suszeniu troszke posiedziec, ale to nawet jest przyjemne jezeli dzieci nad glowa nie wisza. Dlaczego nie ma takich pralni w turystycznych polskich,portugalskich czy hiszpanskich miastach i miasteczkach? Skoro to tutaj komus sie oplaca to pewnie w Europie tez by na tym nie tracili. Tutaj nawet hotele maja ten serwis zeby ich klient po ulicy z brudami nie biegal.
4) koscioly katolickie w takiej formie jak ten w Forcie...ale to juz jest nierealne, na polskim gruncie od razu by sie zmienily w to co wiemy...a w Portugalii zostalyby zasiedlone duchem brazylijskim i tez nie wiele by dalo, ale jezeli nie koscioly cale to chociaz "cry room" specjalna, wydzielona czesc dla matek z malymi dziecmi-My wszystko doskonale widzimy i slyszymy a nas nikt nie slyszy...i wtedy ksiadz moze sobie pogadac nawet z godzine.
To na razie tyle...jak mi cos jeszcze do glowy wpadnie to bede sobie ten watek uzupelniac.
quarta-feira, 24 de junho de 2009
medalista




Zycze sobie zeby tak bylo kazdego roku, to taki urodzinowy prezent dla Mamy, przyniesc do domu medal dla najlepszego ucznia, albo jednego z dwoch najlepszych. I to na dodatek po pierwszym roku szkoly w nowym kraju, z nowymi ludzmi, wymaganami i z nowym prawie nie znanym jezykiem. Oczywiscie David nas zaskoczyl, bo nastawilismy sie ze on ten rok straci...a tu taka niespodzianka. Oby tak dalej.( w tym miejscu zaciskam kciuki ;) )
przyszla...hehehheee
Pod koniec czerwca, po dlugim oczekiwaniu przyszla wiosna. Sliczna, seledynowa, w kwiatach.
Najkrotsza letnia noc
To jest najdluzszy dzien w roku, wschod slonca 4h23, zachod 22h30 co oczywicie nie znaczy ze miedzy jedenasta w nocy a czwarta rano jest ciemno. O Polnocy nie trzeba zapalac swiatla bo w domu jest tak widnawo, o drugiej nad ranem juz jest widno znow. Slonce wschodzi i zachodzi na Polnocnym niebie. Miedzy polnoca a 2h rano polnocne niebo lsni szkarlatem.
To tylko ten malenki czubek przykrywa nas w nocy. Jakies 200 km na Polnoc od Fortu slonce nie zachodzi( w czerwcu), kreci sie po horyzoncie;)
quarta-feira, 13 de maio de 2009
Zima wiosna
Zakwitly konwalie, stokrotki, rumianki i inne biale kwiatki;) tak sie strasznie bialo wokoz zrobilo...i temperatury maja sprzyjajace bo dzisiaj rano bylo-5ºC!Troche sie boje ze sie nam ta zima od razu zmieni w jesien...a lato to tylko na archiwalnych zdjeciach bedziemy ogladac.
Humor tez nam ta pogoda bardzo ksztaltuje, pierwsze spojrzeie za okno i wscieklosc czlowieka ogarnia, albo zniechecenie do jakiejkolwiek dzialalnosci, ktora mialaby cokolwiek wspolnego z wychodzeniem z domu.
Dobrze ze chociaz nie posadzilismy sobie w ogrodzie
zadnych kwiatkow, bo pewnie przykro by nam bylo jeszcze bardziej.

A polnocnokanadyjskiej roslinnosci nic sie nie stanie z cala pewnoscia.David mimo sniegu po kostki pojechal do szkoly rowerem
. Czekamy na jego powrot zeby nam wrazenia opisal. Wczoraj nie byl zbyt zachwycony aura, bo jak na prawie kanadyjczyka przystalo chodzi do szkoly bez kurtki,rekawiczek i czapki... i troche go zamiec zaskoczyla.Oby no jutra:)))))
Niebo w kazdym razie jest niebieskie...moze dzisiaj juz nic nie spadnie.
terça-feira, 12 de maio de 2009
12 maja,2009

W Forcie pada snieg...
i to wcale nie jest taki sobie sniezek, ale prawdziwy , porzadny, gesty snieg...na te moja "dopiero co" zazieleniona trawke i na kwitnace mlecze... Temperatura spala z wczorajszych 17ºC do 1ºC i mam wrazenie ze sie oziebia...wieje zimny, nieprzyjemny wiatr...to tak jakby zima naprawde wrocila. Zimne polarne powietrze zderzylo sie z cieplymi, wiosennymi promieniami slonca i znow mamy piekna zime tej wiosny.
Diana:-A mowilam Ci mamo zebysmy wracali do Portugalii...tam snieg nie pada. A mowilas ze teraz to juz bedzie wiosna. A co to jest? Znow bedzie zima?
no i jak ja mam to dziecku wytlumaczyc?
Pozostaje nam tylko nadzieja ze jutro snieg zniknie i wiara ze teraz o juz na pewno bedzie wiosna.
Ale starzy Indianie na preiach mawiaja ze tutaj to w kazdym miesiacu roku snieg moze spasc i nie powinno to nikogo dziwic. Dodaja ze w lipcu rzadko sie zdarza... no ale w sierpniu to juz co innego. Aha, i rekomenduja obecna pore roku do "enjoy" bo komarow przeciez jeszcze nie ma;)))
A moze im ten snieg w maju zaszkodzi i w tym roku beda mniejsze albo bedzie ich mniej...Ale to juz sa nasze pobozne zyczenia.
terça-feira, 5 de maio de 2009
jedziemy na wycieczke
Subscrever:
Mensagens (Atom)

























